Dzisiaj jest w Poznaniu dzień na spanie! A mi się zachciało osobistej historii nonkonformizmu…
Deszcz, chmury i zimno, a to podobno środek lata. Ale i takie dni są potrzebne zwłaszcza, jeśli wcześniej był upał, jak wczoraj. Dzisiaj będzie osobiście, chociaż mam nadzieję, że odnajdziesz w tym tekście wartość dla siebie!

MOJA CENA NONKONFORMIZMU

Zacznijmy od wyjaśnienia tego dziwnego słowa. Chociaż obserwuję, że staje się coraz popularniejsze i modniejsze, to gdyby ktoś kiedyś mi go nie wytłumaczył, nie miałabym pojęcia, co znaczy. A to przecież definicja mnie!

Nonkonformizm: postawa krytyczna wobec zasad, zachowań i norm społecznych, grupowych, przeciwstawiająca im własny system wartości, przeciwieństwo konformizmu. Potocznie rozumiany nonkonformizm cechuje te jednostki, które nie poddają się społecznej presji i żyją w zgodzie z własnymi przekonaniami. 

LT nonkonformizm 5

A po mojemu i w dużym uproszczeniu: zawsze pod prąd!

Zastanawiam się, jak to jest, że na proste rzeczy, ktoś kiedyś wymyślił takie trudne określenia? Przecież definicja nie mówi o żadnych trudnych sprawach, a o zwykłym Życiu. Może chodzi o to, żeby przez trudne nazwy, wywołać szacunek do tych pozornie zwykłych i prostych spraw? W każdym razie, mam nadzieję, że nonkonformizm mamy już rozpracowany.

Jak to się stało?

Przygotowując ten artykuł, przyszło mi do głowy pytanie: czy do nonkonformizmu potrzebna jest silna wiara w siebie i wysokie poczucie własnej wartości, czy może na odwrót? Może to silna wiara w siebie oraz poczucie własnej wartości pchają w kierunku nonkonformizmu?

W tym miejscu ustępuję pola specjalistkom, które zapytałam co było pierwsze: jajo, czy kura? A poważnie, to czy zjawisko nonkonformizmu jest uwarunkowane, czy raczej ono warunkuje? Aga OlszewskaAgnes Krzyżanowska pięknie dziękuję za fachowe i błyskawiczne konsultacje!
Aga mówi „W psychologii mówimy o zależności korelacyjnej, a zatem o współwystępowaniu dwóch cech, a nie o związku przyczynowo- skutkowym, wiec moim zdaniem nie można dokładnie określić co jest tu „aktywatorem” – nonkonformizm czy też poczucie własnej wartości.”
I Agnes: „Ja bym się skłaniała w kierunku tego, ze jednak osoby z mocną osobowością i dużą pewnością siebie wybierają nonkonformizm. Iść pod prąd wymaga odwagi i refleksji nad światem.”
Jak widać, zdania są podzielone, a pytanie pozostaje otwarte.

W moim przypadku sama nie wiem, jak to się stało? Rodzice zawsze we mnie wierzyli, wspierali moją samodzielność, pozwolili zbudować poczucie wartości i wiarę w siebie. Mimo wielu błędów i szaleństw, a może właśnie dzięki nim. Och, młodość! Byłam okropną córką. Podziwiam moich Rodziców jak mądrze znieśli wszystkie szaleństwa, zawsze dając mi oparcie, przestrzeń do wyciągnięcia wniosków i podejmowania nowych prób. Dopiero z wiekiem i z dystansu, doceniam te pokłady tolerancji, szacunku, akceptacji, a przede wszystkim miłości, które mi dali! Konsekwentnie kibicując i dopingując, albo rozliczając i pociągając do odpowiedzialności. To niesamowite. A jednak w ten sposób, pozwolili rozwinąć się dziwnemu, innemu od większości człowiekowi. Poza utartymi schematami, wyznaczonymi ramami i tradycyjnymi standardami. I tak dochodzimy do konkretów.

Moje Życie nonkonformistki

Samo słowo i definicję nonkonformizmu, poznałam w podstawówce. Zapomniałam, ale przypomniałam sobie, kiedy dokładnie. Oczywiście na lekcji polskiego, przy okazji „przerabiania” Antygony Sofoklesa.

Od dziecka jestem bardzo zdecydowana, raczej wiem, czego chcę, kiedy, jak i raczej uparcie trwam przy swoim zdaniu. I dzięki lekcji polskiego, wreszcie poznałam swoją definicję. Od czasu tamtej, pamiętnej jak widać lekcji, jestem uświadomioną nonkonformistką.

Z wiekiem mój nonkonformizm ewoluował, jednak nigdy całkiem nie zniknął, ani nie został całkiem stłumiony, mimo różnych… kombinacji.

Mimo, że żyjemy w czasach, kiedy indywidualizm jest zaletą, kreatywność jest popularna i pochwala się samodzielność, czy jakże modne „myślenie poza pudełkiem”, to jednak wszystko, co inne, co odbiega od normy, schematów, utartych ścieżek jest DZIWNE! A ludzie są nieufni, podchodząc bardzo ostrożnie do takich „zjawisk”. Kiedyś było to źródłem moich frustracji, poczucia, że jestem gorsza, popsuta… Za bardzo INNA. Teraz to rozumiem, jestem cierpliwa, daję Światu i Ludziom czas, przestrzeń. Nic na siłę! Nauczyłam się, że w Życiu brak przypadków, a co ma się wydarzyć, to się na pewno stanie. We właściwym czasie.

LT nonkonformizm 2

Samotność

Tak. Jedno słowo, a jak wiele znaczy! I to moja cena bycia nonkonformistką.
Zdecydowanie, pewność, samoświadomość, siła, odmienne zdanie, zgodnie z definicją: bardzo często kontrastowe wobec powszechnych, to wszystko powoduje, że bardzo często jestem samotną wyspą. Jak egzotyczny ptak: na którego wszyscy chcą spojrzeć, ale ani do końca nie rozumieją skąd te kolory, ani za bardzo nie chcą się zbliżać, bo nie wiadomo czego się spodziewać?

Tak było w podstawówce, w liceum. Chyba trochę mniej na studiach, bo to czas, kiedy każdy chce twardo stawiać warunki, na początku dorosłego Życia decydować i rządzić, więc siłą rzeczy było w grupie więcej „bojowych” osób i przestałam aż tak się wyróżniać.
Wracając do początków mojego nonkonformizmu: wyrażanie własnych zdań i opinii nie przysparzało mi przyjaciół, ani sympatii nauczycieli. Koleżanki, koledzy nie do końca rozumieli, o co mi chodzi, a nauczyciele uznawali za bezczelną, niewychowaną i niedostosowaną!
Oczywiście miałam koleżanki, a nawet jak wtedy sądziłam przyjaciółki, jednak nigdy nie byłam częścią grupy. Zawsze mniej, lub bardziej z boku. Pewnie, że wielokrotnie było mi smutno, czy przykro. Pewnie coś mnie ominęło. Jednak czy to coś wyjątkowego?
Z drugiej strony: miałam moją paczkę podwórkową i rządziliśmy na całego! Kłóciłam się, godziłam, śmiałam, płakałam i było cudownie. Tylko zawsze byłam ta dziwna!

I tak już zostało.

Z czasem i wiekiem, mój charakter był coraz mocniejszy i różnica między mną a rówieśnikami rosła… Miałam jednak tyle szczęścia, że zawsze znalazła się koło mnie dusza, która rozumiała, wspierała, akceptowała iii wzmacniała. Bo paradoksalnie komuś, kto jest sam niewiele trzeba i Jeden Dobry Człowiek starcza za cały Świat. Może gdyby wszyscy się ode mnie odwrócili, wtedy bym się złamała? Z drugiej strony ilekroć próbowałam się poddać ogólnym trendom, tyle razy ponosiłam porażkę. Bo na dłuższą metę, to po prostu nie działa! Z wiekiem zrozumiałam, że taka postawa, podejście, zachowania, pewna nieugiętość, czy upór, albo opór, są trudne w odbiorze. Dlatego moje grono bliskich zawsze było wąskie.
Ten mój nonkonformizm, to też paradoks, bo jestem bardzo otwartą osobą i klasycznym ekstrawertykiem. Uwielbiam Ludzi! Mam nieskończone pokłady ciekawości, cierpliwości, sympatii… A jednak najczęściej dystans zostaje.

LT nonkonformizm
Twardy tyłek i miękkie serce

Ewolucja postępuje i człowiek uczy się sobie radzić. Życiowe doświadczenia są źródłem nieustającego rozwoju oraz inspiracji, z których wyciągam różne wnioski.
Błędnym jest przekonanie, że nonkonformizm eliminuje ludzkie, naturalne potrzeby akceptacji, sympatii, przynależności, związków i relacji, poszukiwania wsparcia! Jestem silna, chociaż bardzo wrażliwa. Jestem otwarta, a jednak chroni mnie potężny pancerz. Uwielbiam spotykać się ze Znajomymi, poznawać nowe osoby. I jednocześnie dobrze czuję się ze sobą, sama jednak nie samotna. Lubię spędzać czas we własnym towarzystwie, zajmując się rzeczami, które kocham, które mnie inspirują i z których czerpię siłę. Czasem są to działania z ludźmi, a czasem właśnie bez nich.
Jedyna różnica między Tobą a mną, polega na tym, że ja Żyję według zasad i praw, które sama ustanawiam i biorę za nie odpowiedzialność, ponoszę ich konsekwencje. Kiedy się na coś nie godzę, to tego nie robię i koniec. A kiedy na coś się uprę? Wtedy nic mnie nie powstrzyma. Rozumiem, że to może wkurzać. A jednak, zastanawiam się: dlaczego, odwracać się plecami od czegoś, czego nie rozumiemy, albo od innego myślenia, niż nasze?

LT nonkonformizm 3

Wolność

Pokłosie samotności i też sprawka nonkonformizmu, dzięki któremu jestem oswojona z innością. Otwarta na to, co niesie Życie, pełna tolerancji oraz empatii. Jestem wolna od ocen, sądów, presji oczekiwań. Wierzę w dobro i zło, błędy i ich poprawianie, w porażki i sukcesy. Żyję w zgodzie ze sobą i staram się dbać o Ludzi wokół. Jednak na moich zasadach, bo to dla mnie najlepsza droga do wewnętrznego szczęścia, równowagi, siły i radości, którymi mogę dzielić się dalej. Oczywiście szanuję i rozumiem, kiedy ktoś tego nie akceptuje, nie pochwala. Każdy ma swoje Życie i życzę Każdemu, żeby żył w zgodzie ze sobą! Życie nauczyło mnie, że moja filozofia może się nie podobać i wtedy po prostu jakaś wspólna droga dobiega do mety. Akceptuję to i doceniam każdego, kto pojawia się w moim Życiu! Każdy Człowiek, każda znajomość, historia to wartość jedyna w swoim rodzaju. A każdy koniec, to tylko i aż nowy początek. Taką wolność dał mi nonkonformizm.

Sens

Po co o tym wszystkim piszę? Żeby Cię uspokoić, dodać odwagi, pokazać inną perspektywę. Każdy z nas jest inny, ukształtowany innymi doświadczeniami, z którymi inaczej sobie radzimy. Często to, że coś jest inne, niezrozumiałe, niepojęte, nie znaczy, że jest złe! Oczywiście tylko od Ciebie zależy, czy się na coś godzisz i co zrobisz dalej. Ale to temat, na inny dzień.

Mam do Ciebie małą – wielką prośbę. Zastanów się, kiedy ostatnio coś automatycznie odrzuciłaś, odrzuciłeś, tylko dla tego, że było inne, dziwne, odmienne od Twoje koncepcji? A teraz odetchnij głęboko i odpowiedz sobie: dlaczego? I podpowiadam, żeby odpowiedź była jednak trochę konkretniejsza, niż „bo tak”. Daj sobie szansę!

Definicja poznana w podstawówce, silna osobowość, Życie, kolejne lata i doświadczenia, skutkują coraz większą zgodą ze sobą i akceptacją wszystkich cech, czy elementów nonkonformizmu. Taka jestem, to moja siła i przekleństwo, z którymi na koniec dnia i tak mierzę się sama.

I to nas łączy, bo ostatecznie każdy z nas, sam walczy ze swoimi decyzjami, wyborami, opiniami, a zwłaszcza ich skutkami. W tych bojach, chociaż osobno wszyscy jesteśmy razem.

Zatem 3maj się ciepło i powodzenia!

LT nonkonformizm 4

Podoba Ci się ten tekst? Chcesz go ocalić od zapomnienia? A może przesłać komuś, komu się przyda?
Działaj śmiało! Wspierajmy się, dzielmy dobrocią, bo ona powraca ♥

  • Świetny tekst! Przeczytałam jednym tchem! Nonkonformistką nie jestem, choć czasem też idę pod prąd 🙂

  • Ela

    Marta, gdy czytałam Twój tekst nie bardzo wiedziałam, czy jest on bardziej, czy mniej o mnie. Z jednej strony – poczucie bycia samej ( lub osamotnionej) odbieram podobnie. Bardzo lubię chwile sama na sam ze sobą, gdy są to dobre chwile. Nie otaczam się gąszczem przyjaciół i nie tęsknię ku temu, aby był wokół mnie tłok.Zawsze byłam taka jakaś inna, ale raczej nie z powodu odmiennego zdania… bardzie z zawstydzenia, małej możliwości przebicia się przez top koleżanki z klasy. Kiedyś odczuwałam z tego powodu dyskomfort, ale z czasem to uczucie minęło i bardziej zaczęłam przybierać pozycję obserwatora. I tak pozostało do teraz. A co do Twojego pytania – wydaje mi się, że do pozycji bycia nonkonformistą potrzebna jest odwaga, która jednak nie zawsze może oznaczać to, że mamy ją w głośnym wypowiadaniu własnego zdania. I tak chyba właśnie było w moim przypadku i wciąż to we mnie siedzi – moje zdanie często zostawiam dla siebie. A szkoda… Może spowodowane było to tym, ze byłam najstarsza spośród kuzynostwa i podczas rodzinnych uroczystości byłam gdzieś tam pośrodku. Dla dzieciaków byłam za stara i za poważna, a dla dorosłych byłam „szczeniakiem”, którego zdanie i tak się nie liczyło.

    • Dzięki za Twoje słowa! Do obserwowania trzeba dorosnąć 😉 I zgadzam się, że nonkonformizm nie wymaga hałasu. A bycie po środku też doskonale rozumiem. Pozdrawiam serdecznie

  • Natalia Jaranowska

    Hej! Nie ma nic złego postawie „pod prąd” 🙂 Najważniejsze, to żyć w zgodzie z samym sobą! Życzę dużo uśmiechu i wytrwałości w dążeniu do celu!

  • Ola | FitTogether

    Pięknie to ujęłaś, że koniec każdej znajomości jest początkiem czegoś nowego, w sumie takie banalne ale jakie prawdziwe. Staram się żyć po swojemu, ale w dzisiejszych czasach jest to bardzo trudne, gdy wszystko dookoła stara się narzucić Tobie swój tok myślenia. Trzeba mieć dużo samozaparcia i samoświadomości w sobie, aby być takim nonkonformistą.

    • Dziękuję i powodzenia! Zgadzam się, że to trudne, a jednak w dłuższej perspektywie – jednak prostsze 🙂

  • Może nie zawsze pod prąd, ale warto chodzić swoimi ścieżkami – a zwłaszcza za tym, czego pragnie twoje serce. Pozdrawiam , B.

  • U mnie jest trochę tak pół na pół. Są takie dziedziny życia, w których poddaję się presji otoczenia, a właściwie nie czuję potrzeby, żeby iść tam pod prąd. Z drugiej strony są takie elementy, które wywołują u mnie sporo emocji i dlatego zawsze robię wszystko tak, aby pasowało to mi i głównie mi. Wtedy nie idę na kompromis, bo wtedy kompromis to za mało.

    • Równowaga jest ważna i oczywiście chodzi o rzeczy ważne, które dla każdego z nas są różne 🙂 Należy unikać mylenia nonkonformizmu z nieuzasadnionymi butą, krzykactwem i krytykanctwem. Nonkonformizm, to właśnie Twoje zasady w Twoich ważnych sprawach. Powodzenia!

  • Paulina Łojszczyk

    Świetny blog!

    Pozdrawiam
    Paulina

    http://www.polinefashion.pl

  • kamila w

    witam w moim świecie 🙂 zupełnie Cie rozumiem 🙂 jednak nie do konca uważam, ze nonkonformisci to osoby o silnym charakterze. Ja owszem, charyzmatyczna jestem, ale nie sadze by moj charakter byl silny.

    Place ta sama cene za nonkonformizm – samotność. przyjaciół mało, bo moje poglady, przekonania i wartosci sa INNE niz ustalone juz normy. Rodzina tez niezbyt to akceptuje, spotykam sie ze spora krytyka, nie wiem jak to znosze.

    Gdy poznalam mojego meza, wydawalo mi sie, ze jest typowym konformista – grzeczny, spokojny, ulozony, robi to co sie innym podoba, ale dopiero pozniej okazalo sie, ze jestesmy tacy sami. On w inny sposob okazuje i nie zalezy mu na respektowaniu jego wartosci, wazne ze sam je akceptuje.

    jestem szczęśliwa, ze mam obok siebie kogos, kto podziela ze mna owy nurt i rozumie ta samotność. Oboje jestesmy dziwnymi wyspami pośród oceanu, ktory inni okreslili mianem normalności.

    • Kamila! Dziękuję za Twoją historię i pozdrawiam serdecznie 🙂 Mąż to skarb! I jest nas – tych wysp – więcej, może ta świadomość doda Ci otuchy. Poza tym, tak często same siebie nie doceniamy! Poczytaj komentarze, uwierz, że Życie po swojemu, jednak wymaga siły.

  • Oj tak, od zawsze denerwowało mnie, kiedy ludzie mówili mi, że tak wypada, że powinnam coś zrobić. Doskonałym przykładem jest ślub, który biorę za rok. Nie lubię tańczyć, nie lubię typowych wesel, tych wszystkich zabaw, a i w zapraszaniu na nie rodziny, z którą widuję się raz na sto lat, nie widzę nic sensownego, ślubu kościelnego też nie chciałam, bo moje podejście do kościoła jest takie, a nie inne… To się zaczęło. 😀 Wielogodzinne rozmowy z narzeczonym, foch mojego taty, jego taty, pogadanki babci, ale stanęło na moim.

    Patrzę na wszystko nieco inaczej, nie skreślam męskich ciuchów tylko dlatego, że są męskie, nie interesuje mnie, co pomyślą o mnie inni i staram się uczyć tego najbliższych, bo jak czasem widzę, jak rezygnują z czegoś, na czym im zależy, tylko dlatego, że może nie wypada, albo głupio wyjdzie, to mam im ochotę strzelić przez łeb. Pozdrawiam! 🙂

  • Zawsze lubiłam wszystko robić po swojemu, ale mam głupie przyzwyczajenie, by inni… robili po mojemu. Dużo mnie kosztuje zrozumienie, że inni mogą mieć własne ścieżki, nawet jeśli ich nie pochwalam.

  • oj chadzanie pod prąd od zawsze było moją smykałką. Szanuję ludzi, którzy mają inne priorytety i zdanie jeśli tylko to ich własne zdanie i jeśli potrafią go w sposób mądry bronić. Przecież jeśli wszyscy by byli tacy sami to świat byłby mega nudny. Pozdrawiam

  • To prawda, często odrzucamy coś ciekawego tylko dlatego, ze wydaje nam się dziwne i inne. A to własnie próbując nietypowych zreczy mozemy zrobic coś inaczej niz inni, moze nawet lepiej 🙂

  • U mnie jest różnie,ale na pewno często idę w inną stronę niż wszyscy 🙂

  • Ja nie widzę sensu w konformizmie, bo do tej pory byśmy w jaskini siedzieli i na dzika zwierzynę polowali 😉 Choć ja w dzisiejszych czasach wszystko mamy na wygniecie ręki to dla wielu jest to zdecydowanie łatwiejsza opcja 😉

  • Pingback: Niespodziewana przygoda - nominacja do Liebster Award od Booktwist - lifetaste.pl()

  • Odnoszę wrażenie, że niektórzy mylą chęć bycia nonkonformistą z byciem nim. Ja też lubię mieć wrażenie, że wiele rzeczy robię wbrew zasadom, po swojemu, idę pod prąd, nie powielam schematów, nie chodzę wydeptaną ścieżką etc. etc. A prawda jest taka, że mało znam takich osób, oj bardzo mało. I ja sama też czasami mylę pojęcia – wydaje mi się, że zrobiłam coś inaczej, a w zasadzie powieliłam już jakiś wzór. Nonkonformistą na pewno jest mój partner. On nigdy nie zgodzi się na coś, bo tak wypada albo byłoby lepiej. Przynajmniej trzy razy zmieniał pracę, bo postawił się tzw. „górze” (dzięki niemu zwolniono kierowników-wyzyskiwaczy i polepszono środowisko pracy dla tych, którzy zostali, ale on sam musiał odejść). Łamie wszelkie możliwe reguły i nie wierzy, że istnieje coś takiego jak „system”, bez względu na to, czego on dotyczy. Dla niego nie ma równych i równiejszych, i gdyby dziś ktoś kazał mu się ukłonić choćby królowej Elżbiecie to pewnie zaśmiałby mu się w twarz, a do niej co najwyżej puścił oko. Ja tak widzę to pojęcie: albo grubo, albo wcale. Nie można tego traktować wybiórczo i godzić się na to, co dla takiego pseudo nonkonformisty jest wygodne. Masz swoje zasady i się ich trzymasz, resztę masz w nosie, choćby przez chwilę miało być nieprzyjemnie.

    • I żeby była jasność: kiedy piszę, że niektórzy mylą pojęcia to nie mam na myśli Ciebie! Nie znam Cię na tyle, żeby móc to ocenić. Po prostu mówię o tym, co zwykle obserwuję 🙂

      • Masz dużo racji. I ze spokojem – nie biorę do siebie 😉 Pozwolę sobie także pozdrowić Twojego Partnera! I życzę pogodnego weekendowania 🙂

  • Zastanawiam się, na ile nonkonformizm koreluje z poczuciem własnej wartości? Z silną osobowością już bardziej widzę związek. Według mnie o tym decyduje po prostu wewnątrzsterowność, czyli raczej samoświadomość. Poza tym wysoka inteligencja – która jest cechą w dużej mierze wrodzoną; i duża odwaga – nabyta prawdopodobnie w procesie wychowania. Istnieje więc duża szansa, że dzieci nonkonformistycznych rodziców też takie będą. Bardzo chętnie poznałabym badania na ten temat 🙂

    • Z mojego doświadczenia, ciężko bez wiary w siebie, swoje racje, argumenty, słuszność, odwagę, konsekwencję, odporność (mogłabym tak wymieniać 😉 ), Żyć na własnych warunkach, skoro na wielu etapach, społeczeństwo, rodzina, schematy myślowe, stereotypy, „normy społeczne” (znowu mogłabym wymieniać), co najmniej wskazują, a bardzo często nakazują konkretne postawy, zachowania, „wybory” (sic!!), decyzje… Wniosek dotyczący Rodziców bardzo ciekawy! Będę nad nim myśleć, z mojej perspektywy. Pozdrawiam!

  • Inteligencja, poczucie własnej wartości to są rzeczy, które wg mnie wpływają na zwiększone prawdopodobieństwo wystąpienia nonkonformizmu. Masz więc kolejną opinię psychologa(^_-).

    W doradztwie zawodowym, bierze się pod uwagę wyniki testów np. na inteligencję czy inwentarza stanu i cechy lęku. Po prostu pewne cechy, a raczej ich kombinacje, bardziej predysponują nas do wykonywania jednego czy drugiego zawodu.

    Nonkomformizm jest świetny jeśli ktoś prowadzi własną działalność, ale nie w korporacji. Niestety nonkonformista zatrudniony w korporacji na stanowisku niskiego lub średniego szczebla będzie się najprawdopodobniej męczył.

    Aha. Pierwsze było jajo. Jeszcze jak kur nie było to dinozaury wykluwały się z jaj(^_-)

    • Bardzo Ci dziękuję! Z kombinacjami się zgadzam i z męką w korpo też. Dinozaury już ze mną zostaną 🙂

  • Z perspektywy czasu chyba najbliższa jest mi teza, że to kwestia samoświadomości. Ja im dalej w las, tym bardziej jestem na przekór i wbrew. I to nie dla zasady, a z wiekiem stwierdzam, że coś jest nieźle w tym świecie popieprzone i jedynym sposobem, żeby to naprawić jest zaczęcie od samego siebie i swojej zagrody.

    Jako nastolatka nie wyróżniałam się chyba za bardzo, teraz idę po swojemu, zarówno w sprawach kulinarnych, wychowania i edukacji dzieci, jak i ogólnie priorytetów życiowych. I pomimo, że mając dzieci trudniej jest iść pod prąd, to nie wyobrażam już sobie innej drogi.

    Pozdrowienia!

  • Pingback: Wstrząs -ający film - lifetaste.pl()

  • Pingback: Za co dziękuję? Przełomowa historia starego i nowego roku! - lifetaste.pl()