Tegoroczne lato jest wyjątkowo kapryśne. Na szczęście owoce są pyszne i tak, jak porzeczki, nasze dzisiejsze bohaterki, czyli wiśnie też takie były! Do tego roku wiśnie jakoś mnie nie poruszały. Między innymi ze względu na konieczność pestkowania. Chociaż zupa wiśniowa mojej Mamy jest absolutnie NAJLEPSZA! Oczywiście wiem, że można użyć drylownicy! Jednak gdzieś usłyszałam, że drylownica demoluje owoce, a to mi się nie podoba. Poza tym jemy za mało wiśni, żeby taki zakup miał sens. Więc zostaje sposób mojej Mamy.

LT wiśnie 5

Wiśnie i zbrodnia

Kto śledzi mnie na facebooku, mógł zobaczyć narzędzie zbrodni na zdjęciu. Jest nim zupełnie niepozorna agrafka! To z jej pomocą moja Mama od zawsze pestkuje wiśnie, na co się napatrzyłam w dzieciństwie. I chociaż się zarzekałam, że „ja nigdy” i „nie ma opcji” , albo „kupię drylownicę”, po 34 latach zostałam wrobiona w zbrodnię! Oczywiście wrobił mnie niezawodny Mąż, który tradycyjnie upolował owoce „do zjedzenia”. Jak to wygląda? Dokładnie tak: jesteśmy na ryneczku i kupujemy witaminki. W trakcie zakupów Mężowi wpadają w oko nadprogramowe dobra i przystępuje do polowania. Żona, nauczona doświadczeniem, przezornie pyta: „co z tymi owocami?” Na co Mąż odpowiada, „Zjemy!” A po kilku godzinach „okazuje się”, że zjedzenie absolutnie wymaga uzbrojenia owoców w ciasto! I w ten oto sposób, stoję w środku nocy w kuchni, z agrafką w dłoni i kilogramem wiśni na sitku, szykując się do pestkowania. Oczywiście jest rzeźnia! Chociaż muszę przyznać, że nie taki diabeł straszny i pestkowanie agrafką to dobre rozwiązanie. Teraz Mama się cieszy i śmieje na pewno, głośno! W każdym razie, jak widać z dokumentacji fotograficznej: wiśnie nadal wyglądają, jak wiśnie i większych ofiar na kuchennym polu walki brak.

LT wiśnie 2

Wiśnie i ciasto

Chociaż ja użyłam wiśni świeżych, ten przepis ma taką zaletę, że można go popełnić cały rok, bo zgodnie z informacją Doroty z mojewypieki.com , nadają się również owoce mrożone, albo z kompotu! Grunt, żeby były odsączone z soku i rozmrożone, jeśli używamy mrożonych.

A to ciasto to niebo i piekło w jednym!

Niebo, bo jest syte, chociaż lekkie, wilgotne i w zasadzie to pyszny krem, a piekło, bo ten krem ma miliony kalorii! Mimo to, warto tak uświęcić weekend śmietanowcem na cieście kruchym z wiśniami.
Do tego przepisu właściwie nie mam podpowiedzi, ani uwag, poza jedną. Czytając listę składników, nie zwróciłam uwagi na ilości. Więc lekko się zdziwiłam w sklepie, kiedy do mnie dotarło, że potrzebuję ponad litr śmietany! Ale kupiłam i zrobiłam wszystko zgodnie z przepisem. I nas wykończyłam! Było pysznie, tylko po prostu za dużo, bo to porcja na dużą blachę! Więc jeśli planujecie gości, to śmiało róbcie dużą blachę, ale jeśli jest Was dwoje i większy kawałek to wystarczająca porcja słodkości, wtedy zdecydowanie proponuję zmniejszyć proporcje! To żaden problem, bo Dorota udostępnia przelicznik foremek, z którego wielokrotnie i z powodzeniem korzystałam, więc bez obaw.

Sama planuję popełnić je w wersji brzoskwiniowej! Ale najpierw jeszcze trochę odpoczniemy po ostatniej porcji gigant.

Znasz sposób agrafkowy? A może rozprawiasz się z wiśniowymi pestkami w inny sposób? Podziel się podpowiedziami!

A jeśli się skusisz na dzisiejsze ciacho, koniecznie daj znać, jak się udało?

I 3maj się słonecznie w ten wakacyjny weekend!

LT wiśnie 6

Podoba Ci się ten tekst? Chcesz go ocalić od zapomnienia? A może przesłać komuś, komu się przyda?
Działaj śmiało! Wspierajmy się, dzielmy dobrocią, bo ona powraca ♥

  • Evi

    Agrafką? No czaaad, nigdy nie próbowałam. Ale ma tę przewagę nad drylownicami, gdzie „taśmowo” wrzuca się owoce”, że na pewno jest dokładniejsza :-).
    Ciasto wspaniałe, grzechu warte.
    Pozdrawiam!

    • Agrafką! 😉 Chodzi o zaczepienie „pętelką” agrafki, pestki w owocu. W razie czego opiszę dokładniej. Pozdrawiam, powodzenia i smacznego!

  • Zawsze na obcasach

    No ciasto z wiśniami uwielbiam 😀 kusi mnie takie z lawendową kruszonką, tylko kiedy znaleźć czas na to wszystko :)https://zawszenaobcasach.blogspot.com/

    • Piątek wieczorem/w nocy 😉 Dochodzę do wniosku, że lubię piec w nocy, nawet zmęczona, oczywiście o ile nie muszę rano wstać. I słodki weekend gwarantowany! Powodzenia i smacznego 🙂

  • Sposób na agrafkę będę wypróbowywać w kolejnym sezonie 🙂

  • Aleksandra Stawarz

    Ja w tym roku pożyczyłam drylownicę od Babci, ale i tak w dżemie znalazłam mnóstwo pestek 😛 w przyszłym chyba wypróbuję Twój sposób 😉

    • Kilka pestek warto zostawić dla aromatu 😉 I dzięki za info, że drylownica niedokładna – kolejna zaleta agrafki! Pozdrawiam

  • Marta Gie

    kiedys nie lubiłam wini, teraz je pokochałam…w ciescie bym pewnie ich nie umiesciła ale twój przepis i zdjęcia zachęcają